Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Prostota" męskości

Nie jestem wojującą feministką, daleko mi do tych szalejących podpalaczek staników, (zwłaszcza, że tę część damskiej garderoby uwielbiam i uważam, że jest ona fantastycznym atrybutem kobiecości, podnoszącym nie tylko biust, ale przede wszystkim poziom seksapilu i pewności siebie). Nie identyfikuję się z grupami radykalnymi w swej wymowie, jeżeli chodzi o rolę płci pięknej w życiu społecznym i politycznym, wychodząc z założenia, że każdy powinien robić to, co kocha, co go uszczęśliwia i daje spełnienie, bez względu na to, co ma między nogami.  Nie chcę być facetem w spódnicy, ale, niestety, czasem bywam. Dlaczego? Powód jest prosty - mężczyznom, których spotykam na co dzień, brakuje... hm, męskości. Tej męskości, przejawiającej się nie w sile fizycznej i wyglądzie (chociaż tutaj można byłoby podyskutować przyglądając się niektórym osobnikom), ale w sposobie postępowania, zdecydowaniu, umiejętności podejmowania decyzji i ponoszeniu ich konsekwencji. Męskości przejawiającej się w byc...

Nie chcę być puzzlem

Lubię iść pod prąd. Nie wiem dlaczego tak mam. Skąd we mnie ta potrzeba podążania tylko mi znanymi ścieżkami? Skąd w mojej głowie tyle myśli niepospolitych i "nieuczesanych", a w ustach tyle słów niepopularnych i szorstkich czasem? Może tak było od zawsze, tylko wcześniej jakoś nie wypadało ujawniać siebie od tej nietowarzyskiej i mało rozrywkowej strony. Będąc wychowywaną na pokorną, ugrzecznioną i cichą osóbkę, stosunkowo niedawno przekonałam się, że taki model zupełnie, ale to zupełnie do mnie nie pasuje, a moja "barania", przekorna i krnąbrna natura stanowi mieszankę, którą trudno innym zaakceptować. Ale dobrze mi z tym. Nie zamierzam być puzzlem pasującym do układanki - idealnym, o gładkiej powierzchni i łagodnym obrysie. Bo bycie puzzlem jest nudne. Ale nie zawsze tak myślałam. Był czas, kiedy pragnienie dopasowania się do otaczającej mnie układanki było tak silne, że robiłam wszystko, żeby się "wpasować". Poczucie przynależności do jakiejś grupy p...

Dziękuję za ten rok

Dzisiaj mija rok od momentu założenia przeze mnie bloga. Czterdzieści trzy wpisy o przeróżnej treści, wymowie i stylistyce, czterdzieści trzy obrazy mojego sposobu postrzegania i interpretowania rzeczywistości. To dla mnie szokujące, że tak szybko minęły te 12 miesięcy... Pamiętam początek - bojaźliwie próby zamknięcia w słowach tego, co kłębi się w głowie, buzuje w sercu i gra w duszy. W tym miejscu pragnę podziękować osobom, które mnie zainspirowały, natchnęły i dały mobilizującego kopniaka, do tego, żeby się odważyć na stworzenie tego miejsca: Katarzynie Grzebyk za słowa wsparcia, zachęty i otuchy - Kasiu, dziękuję Ci za nieustającą inspirację, mobilizację i możliwość obcowania z  Twoim blogiem; Karolinie za właściwy impuls, dzięki któremu dopuściłam do siebie myśl o założeniu bloga, za rozmowy, dzięki którym powstało wiele wpisów; Ewelinie za wskazówkę, by w tekstach było więcej mnie i Madzi za nieustające wsparcie. Bez tych kobiet nie byłoby Dynamiki Myśli. Nie odważyłabym...

Bo to taka silna kobieta jest...

Mocowanie się z życiem wychodzi jej perfekcyjnie. Każda jej rola, począwszy od matki, żony, przyjaciółki, siostry czy pracownicy zasługuje na Oskara. Życiowe zakręty pokonuje niczym Kubica, a kiedy się rozpędzi w ogarnianiu swoich, i nie tylko swoich, spraw, nikt i nic nie jest w stanie jej zatrzymać. W jednej chwili potrafi zapanować nad chaosem w mieszkaniu, przyrządzić obiad, odebrać kilka telefonów, pomóc dziecku w zadaniu, znaleźć klucz francuski, a przy tym jest uśmiechnięta i kobieca. Nie pozwala sobie na to, by w jej, ciągle zajętej, głowie zagnieździły się jakieś złe myśli, zwątpienie, czy uczucie zniechęcenia. A jeszcze do tego potrafi cieszyć się z małych rzeczy, doceniać to, co dało jej życie i zarażać optymizmem. No po prostu superwomen, chodzący perfekcjonizm... Jednym słowem, mamy przed sobą silną kobietę. Otoczenie zachwyca się jej zaradnością, umiejętnościami. Goście chwalą porządek w mieszkaniu i zastanawiają się w jaki sposób można pogodzić pracę, dom, dziecko, swoj...

Egoistka

Mam jedno dziecko. Wyczekane, wytęsknione, a przede wszystkim zaplanowane. Biorąc pod uwagę fakt, że będąc w tzw. kwiecie wieku, nie zakładałam nawet potencjalnej możliwości bycia matką, uważam, że jest to sukces. Na pytania rodziny i znajomych, kiedy będzie druga pociecha, odpowiadam, że nie będzie. Uwielbiam wtedy patrzeć na te zdziwione miny, na tę dezaprobatę, kręcenie głowami z politowaniem i niedowierzaniem. Słyszę za plecami głosy, że unieszczęśliwiamy Dobruśkę, bo bycie jedynaczką to największa tragedia, jaka może spotkać dziecko, że wychowujemy ją na egoistkę, samolubną istotę nie potrafiącą dzielić się z innymi, że nie myślimy o tym, że jak zabraknie mnie i męża, będzie skazana na samotność... Może trochę uogólniam i myślę stereotypami, ale sens rad wszystkich "życzliwych " do tego się właśnie sprowadza. Jeśli chodzi o wychowanie jedynaczki - nie chowamy jej pod kloszem, uczymy empatii, tego, by dzielić się z innymi. Dobruśka nigdy nie wykorzystywała tego, że jes...

Sanok - moje miejsce na ziemi

Dzisiaj pragnę podzielić się zdjęciami z miejsca, które mogę śmiało, z ręką na sercu, nazwać moim miejscem na ziemi, moim punktem na mapie świata, w którym znalazłam swoje szczęście, miłość i azyl. Korzystając z wolnego popołudnia, cudownej pogody i chwili samotności, wybrałam się na małą wycieczkę, by uchwycić jego niezwykłość, spróbować oddać czar i urok miejsc, którymi mogę cieszyć się codziennie.

Ciemniejsza strona mnie

Dzisiaj będzie mroczniej, ciemniej, bardziej pesymistycznie... Nie dlatego, że coś mi leży na sercu, uwiera duszę czy mąci spokój. Pragnę tylko podzielić się tą moją ciemniejszą stroną z tymi, którzy od czasu do czasu  zaglądają do mojego świata... Cierpliwość Bezmiar czekania zmieszczę w mym sercu, bo pojemne jest i przyzwyczajone do tego, że całą miłość w nim coś innego zawsze zastępuje. Pajęczyna Utkałam pajęczynę samotności. Misternie utkałam, jakbym bawiła się w bycie z tobą w bycie bez ciebie... Wcale tego nie chciałam, lecz twych kroków cisza, twego głosu milczenie, twoich dłoni niematerialność twoich oczu niewidzialność, twoich ust "bezsmak" to zbyt wiele ... nawet jak dla mnie. Od czekającej Teraz, gdy milczysz mój świat rozpierzchł się w niebycie, Ja - posąg tęsknoty i niepokoju, Oczy moje wypatrują cienia twych stóp Kroczących zza linii horyzontu. Muszę trwać w niecierpliwości uczuć, Drżąc w środku głuchym łkaniem Kropel s...