Przejdź do głównej zawartości

Posty

Być kokietką, być kokietką...

I w tym oto wpisie wyjdzie ze mnie megiera, zazdrośnica i babsko wredne, które nie potrafi docenić  starań przedstawicielek płci pięknej zarówno w rzucaniu uroków na bogu ducha winnych i nieświadomych mężczyzn, ani wszelkich prób zwrócenia na siebie ich uwagi, ani nawet  kompleksowych i zmasowanych działań mających na celu uczynienia z nich potencjalnych wielbicieli, a wręcz czcicieli kobiecego piękna. Z racji tego, że matka natura poskąpiła mi filigranowej budowy ciała, wrodzonego uroku, wdzięku i subtelności, wychodząc zapewne z założenia, że limit tego typu przymiotów został wyczerpany wciągu trzech pierwszych miesięcy 1981 roku, od zawsze z zazdrością spoglądałam na koleżanki, których aparycja stanowiła kwintesencję kobiecości. A uczucie to potęgowało się z chwilą, kiedy takie idealne istoty potrafiły umiejętnie rozsiewać swój czar i urok na otaczających je chłopaków. Niestety, ja tak nigdy nie miałam i przyznaję, że przemawia teraz przeze mnie frustracja i poczucie kr...

Być poza układem

Zawsze szłam pod prąd. Nie zawsze słusznie, ale wynikało to z mojego baraniego charakteru i oślego uporu przejawiającego się w stwierdzeniu "nie, bo nie i już". Wielokrotnie obracało się to przeciwko mnie, ale cóż... nadal uparcie robię wszystko po swojemu i tylko czasem daję sobą dyrygować, albo chociaż próbuję sprawić takie wrażenie. Niedawno ktoś mi napisał, że jestem spoza układu. I dlatego jestem normalna (kwestia sporna jak dla mnie, ale o gustach się nie dyskutuje). Zastanowiło mnie to, bo co to znaczy, że jestem spoza jakiegoś układu i dlaczego tak  uważają Ci, którzy trochę bardziej mnie znają? Całe życie musimy zmagać się z relacjami, układami i zależnościami. Nie jesteśmy samotnymi wyspami, które mogą być dla siebie zawsze sterem, żeglarzem i okrętem. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, nasz los zależy, w mniejszym lub większym stopniu, od innych. I nie zmienimy tego. Nie ma magicznego środka, który pozwoliłby nam się zupełnie, kompletnie i całkowicie odciąć o...

Pasja (do) życia

Jedna z wielu pasji męża zaklęta w drewnie Niezwykle cenię ludzi, którzy żyją z pasją - w codziennych czynnościach znajdują czas na to, aby dać się ponieść natchnieniu, tworzyć i wyrażać siebie. Bez względu na to, czy aktywność ta przybiera formę artystycznego spełnienia w słowie, obrazie, gotowaniu czy uprawianiu ogrodu. Nie chodzi bowiem o to, w jaki sposób zmaterializujemy swoje zapędy twórcze, ale o to, aby poddać się samemu procesowi tworzenia, pozwolić sobie na oderwanie od rzeczywistości i zrobić coś wypływającego z głębi duszy i serca. Mam to szczęście, że wokół mnie są osoby, które ze swoich pasji uczyniły nie tylko hobby, ale także źródło utrzymania. Uparcie podążają tą drogą i robiąc to, co daje im szczęście i poczucie spełnienia, zarażają innych i pozwalają uwierzyć, że warto spełniać  swoje marzenia. Ja jestem jeszcze na początku tej drogi... Pisanie jest dla mnie pasją samą w sobie, próbą zaklęcia w słowach myśli ulotnych i podzielenia się z innymi prze...

Duma i honor

Opis sytuacji: zimowy dzień, śnieg sypie od rana, ciężki i mokry, parking pełen samochodów i jak się okazało, niebezpiecznych uskoków zakamuflowanych białą i podstępną bielą. Przez tę krainę, rodem z Alaski czy Syberii, podąża człowiek (płeć i wiek nie ma znaczenia) krokiem wyniosłym, dumnym, z głową uniesioną ponad przeciętność i nakrytą czapką z pomponem (czapka stanowi istotny element tej historii). Nieopodal, niezauważone przez nikogo, stoją dwie postacie, oddające się nikotynowemu nałogowi, które stały się świadkami spektakularnego upadku człowieka. Bo otóż, na niczego niespodziewającą się istotę w czapce sprzysięgły się jakieś czarne moce i sprawiły, że ziemia usunęła jej się spod stóp. Jakby tego było mało, usunięcie to doprowadziło do upadku, zakończonego zanurzeniem się  w olbrzymią zaspę z takim impetem, że okrycie głowy, o którym już wspomniałam, podskoczyło do góry uwolnione prawami fizyki i zgodnie z tymi samymi prawami upadło obok zaskoczonej i zaśnieżonej ofiary z...

Lirycznie

Wyciągam z szuflady komody wyblakłe kartki, na stronach pamiętnika czają się wersy, w kalendarzu wyglądają niedbale nakreślone moją ręką słowa. W chwilach, które domagają się twórczej uwagi, albo w momentach zamyśleń, wspomnień czy marzeń... Tak powstają moje wiersze. Czasem to ja je znajduję, ale najczęściej to one znajdują mnie... Ekstaza Tylko przez moment Zatopić się w twoich ramionach, Zapaść się pod ciężarem bytu, Rozbić się na miliony gwiazd w twoich oczach. A potem Szukać i znaleźć Pragnąć i mieć Pożądać i ulec Tylko przez moment Znaczyć na twym ciele Znak własności Tylko przez moment W przebłysku wieczności W mgnieniu nieskończoności W pra-wybuchu istnienia Tylko przez moment, W którym już nas nie ma. ***  Rozbierasz mnie z codzienności Delikatnie rozwiązujesz Supełki zmartwień Niecierpliwie rozpinasz Guziki zwątpień Gwałtownie rozsuwasz  czarne myśli Powoli ściągasz Kolczyki złych słów Łagodni...

Prezent, którego nie kupię

Święta tuż, tuż... Czekam na nie już od momentu, kiedy się skończą i oczekiwanie to bardzo mi się dłuży.. Ale, jak już grudzień wkroczy wraz ze świątecznymi piosenkami, błyszczącymi  lampkami, a czasem nawet z bielą śniegu i mrozem, zaczyna się wyścig, maraton, sprint i bieg z przeszkodami w jednym. Niestety, dla mnie ten czas, nie jest tylko podporządkowany świątecznym przygotowaniom, ale pracy zawodowej i produkowaniu całej góry dokumentów. Przyzwyczaiłam się do tego, bo tak mam od jakiś 10 lat... Ale coraz bardziej zaczyna mi to przeszkadzać. Ten brak czasu na celebrowanie przedświątecznego rozgardiaszu, rozkoszowanie się aromatami bożonarodzeniowych przysmaków, robienie wszystkiego "po łebkach" i w jakimś takim nerwowo-sfrustrowanym nastroju. I tak sobie pomyślałam, w pewną grudniową sobotę, kiedy zamierzając upiec pierniki na choinkę, musiałam uznać wyższość matki natury i pogodzić się z brakiem elektryczności (piekarnik, niestety bez prądu nie chciał współpracować), si...

Słowo w obrazie – obraz w słowie: subiektywnie o ekranizacjach

 Post ten powstał na podstawie tekstu, który napisałam w odpowiedzi na prośbę Kasi z http://katarzynagrzebyk.pl/ , która zaprosiła mnie do tego, abym wypowiedziała się na temat ekranizacji do drugiego numeru "Blogostrefy" - http://blogostrefa.net/ . Dla wielbicieli słowa pisanego, a przede wszystkim literackich uniesień -   od romantycznych i wzruszających, poprzez fantastyczne i niesamowite, aż po te mrożące krew w żyłach i przyprawiające gęsią skórkę - ekranizacje książek mogą stanowić nie lada wyzwanie. Bardzo trudno jest przejść do porządku dziennego, kiedy twórczość ulubionego pisarza zostaje „sprofanowana” przez nieudolną ekranizację. Dobra książka obroni się sama, ale kiepski film na jej podstawie, może stać się bardzo skutecznym „odstraszaczem” od osoby pisarza czy gatunku literackiego. Jeszcze trudniej otrząsnąć się z szoku, jaki może wywołać rewelacyjny film nakręcony, jak się okazuje, na podstawie słabego lub nijakiego utworu, ponieważ widz może czuć się os...