Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zimowy oddech poezji

Zapowiadają się kolejne święta pozbawione pięknej, skrzącej się w mrozie, bieli. Stęskniona za miękkim i puszystym śniegiem, który zamienia szarość miasta w magiczną, bajkową krainę, pragnę przywołać tą fantastyczną atmosferę za pomocą poetyckich wizji stworzonych przez poetów. Na początek wiersz Józefa Czechowicza pt. "Zima", który na liście ulubionych zajmuje wysokie miejsce: Zima Pada śnieg, prószy śnieg, Wszędzie go nawiało. Dachy są już białe, Na ulicach biało. Strojne w biel, w srebrny puch, Latarnie się wdzięczą . Dziń-dziń-dziń, dziń-dziń-dziń Dzwonki sanek brzęczą . Pada śnieg, prószy śnieg, Bielutki jak mleko. W sklepach gwar, w sklepach ruch: - Gwiazdka niedaleko! Jeszcze dzień, jeszcze dwa, Chłop...

"Odlukrowywanie" świątecznego piernika

Atakowana z każdej możliwej strony tandetnymi bożonarodzeniowymi dekoracjami, wciąż tymi samymi świątecznymi piosenkami i sztucznie wyhodowaną szczęśliwością, nie potrafię odnaleźć magii Świąt Bożego Narodzenia. Im głośniej, barwniej, liczniej i niby radośniej wokoło, tym mniej we mnie oczekiwania i chęci przygotowania się do tych, idealizowanych przez telewizję i kolorowe czasopisma, chwil. Nie mam nastroju. Nie czuję atmosfery. Nie umiem obudzić w sobie ekscytacji i radości. Próbuję wracać do moich wspomnień z dzieciństwa i zastanawiam się nad tym, gdzie zapodziałam tę umiejętność cieszenia się przedświątecznym rozgardiaszem w domu, cudownymi aromatami wydobywającymi się z kuchni? Gdzie ukryły się podekscytowanie, niecierpliwe odliczanie dni do Wigilii i wyjątkowość tych kilku grudniowych momentów? Gdzie jest magia, o której wyjątkowości corocznie się przekonywałam, spędzając cudowne święta z najbliższymi? Zgubiłam, zapodziałam i zapomniałam... W natłoku spraw, w chaosie rzeczywisto...

Twardość czterech liter

Człowiek całe życie się uczy... Chyba, że nie chce, bo jest oporny na wiedzę, albo jest tak zapatrzony w siebie, że wierzy, iż pozjadał wszystkie rozumy. Ja przez większość mojego życia miałam wpajane, że grzecznością, miłym obyciem i spolegliwością zyskam więcej, będę bardziej doceniona i szanowana. Nauka nie poszła w las i trwałam sobie w tym, jakże złudnym przekonaniu, wykazując się nadzwyczaj wybujałą naiwnością. Jednak pewnego dnia przyszło opamiętanie... Nie był to grom z jasnego nieba, niosący oświecenie, a raczej szereg podszczypywań , które stopniowo kruszyły tą moją tarczę obronną zbudowaną z mrzonek o tym, że im więcej dam od siebie, tym lepiej ludzie  będą mnie postrzegać. To tak nie działa, niestety. I chociaż nie wiem jak bardzo chciałabym w to wierzyć, to patrząc na to co, dzieje się wokół mnie, nie ma takiej możliwości, nie istnieją żadne przesłanki ku temu... Nauką tą mój umysł nasiąkał powoli,  w miarę zbieranych kopniaków... Początki  nabywania tej wie...

Na przekór prozie

Dziś będę odczarowywać szarość i zwyczajność dni, skrzekliwą i płytką rzeczywistość, płaskość i pobieżność codzienności. Dziś będzie poetycko, dekadencko albo przynajmniej bardziej lirycznie, tak dla odreagowania, zatrzymania, zasłuchania, zadumania ... *** 25.11.2015 Moje myśli oplatają twoje dłonie Tworzysz z nich światy I ślesz je do mnie Zaklęte w słowach Zamknięte w obrazach... Uwięź mnie w nich! Przenieś do swoich dłoni! A potem uwolnij Szeptem Pieszczotą Dotykiem I nakaż zostać w sobie Jak najsłodsze wspomnienie. *** 23.07.1999 Uciekłam stamtąd, gdzie wspomnieniami Wybrukowane ulice, Gdzie niebo jest tym niebem, Pod którym ty i ja tak blisko. Skąd nadzieja rozbiegła się W cztery strony świata, Gdzie tyle niedopowiedzianych słów Zaplątało się między nami. Uciekłam, ale tu nie jest lepiej... Szum drzew - twój głos, Błękit twoich oczu ciągle nade mną... I tylko teraz, kiedy tak pada, wiem ile łez, Ile czasu Dla pozorów zmarnowałam. "Zaklę...

Właściwy pryzmat

Kilka dni temu odnalazłam teczkę ze swoimi pracami, z czasów, kiedy przygotowywałam się do egzaminów na studia artystyczne. Zakurzona, zapomniana... Dziwne uczucie - wrócić wspomnieniami do chwil, w których byłam tylko ja, czysta kartka papieru, ołówek, węgiel lub pastele i moja wyobraźnia. To było tak dawno... Porzuciłam przygodę z rysowaniem, bo stchórzyłam. Patrzyłam na swoje rysunki i nie miałam odwagi pokazać ich światu. Wrodzony samokrytycyzm, nieśmiałość i obawa przed oceną innych na długie lata zabiły we mnie pasję do zatrzymywania ulotnych chwil w kreskach, cieniach i półcieniach. Tak samo było z pisaniem. Studia filologiczne, paradoksalnie, pozbawiły mnie chęci przelewania swoich myśli na papier. Stykając się nieustannie z mistrzami literackiej materii, straciłam wiarę w swoje siły - "odebrało mi mowę" i jakąkolwiek twórczą aktywność. Dlatego jedynymi śladami mojej literackiej egzystencji były prace zaliczeniowe, roczne i w końcu praca magisterska. Potem długo, dłu...

Iskierki

Zbliżające się święto, przypadające 1 listopada, jak co roku, wprawia mnie w melancholijno- wspomnieniowy nastrój.  Siedząc w ciepłym pokoju, z kubkiem herbaty, wsłuchuję się w tykanie wskazówek zegara i utwory Enigmy, a moje myśli krążą wokół moich najbliższych, którzy odeszli, mam nadzieję, do lepszego świata. Przywołuję w pamięci tych wszystkich, którzy swoją obecnością zaznaczyli się w  moim życiu, niosąc radość, ucząc tego, że nawet najmniejsze gesty, proste uczynki i dobre słowa są wstanie rozpromienić szary dzień. Taką osobą była moja babcia, która swoim spokojem potrafiła opanować rodzinne burze. To ona musiała zmagać się codziennie z rozplątywaniem moich długich loków i ujarzmianiem ich przed wyjśc...

"Szkoda, że w życiu nie ma takich przycisków jak: przewiń, cofnij, zatrzymaj "

Miało być o babskich wieczorach, o chwilowej beztrosce, filtrowaniu z przypadkowymi kolesiami przy barze, o uwalnianiu seksapilu i subtelnym uwodzeniu przypadkowo napotkanych mężczyzn, o promilach dodających odwagi i wydobywających szczerość, o wracaniu nad ranem do domu wywijając trzymanymi w dłoni szpilkami ... Miało być, ale nie dzisiaj, może kiedyś. Przy bardziej  optymistycznej aurze, po kolejnym babskim, całonocnym wypadzie . Dzisiaj, zainspirowana, dotknięta, a wręcz porażona treścią  wpisu na Facebooku, którym zatytułowałam dzisiejsze moje wynurzenia,  porzuciłam temat lekki i przyjemny na rzecz rozmyślań troszkę cięższego kalibru, a mianowicie o tym, które z chwil w moim życiu mogłyby trwać wiecznie. Patrząc wstecz, stwierdzam ze zdziwieniem, że momenty, które kiedyś wydawały mi się jakieś szczególnie istotne, ważne, przełomowe, żeby nie powiedzieć wiekopomne, z perspektywy czasu bledną, gubią się w gąszczu wspomnień i nie mają takiego znaczenia jakiego nadawa...