Przejdź do głównej zawartości

Posty

Moja przeszłość kryminalna

Jak zacząć to moje wyznanie? Jak mam przyznać się do mojej kryminalnej przeszłości? Bo ja w sumie to taka grzeczna dziewczyna jestem... Byłam, wprawdzie, kilka razy na koncercie zespołu Behemoth i bawiłam się rewelacyjnie (czyn ten, w obliczu atakujących z każdej strony, dobrych zmian, może być odebrany nader negatywnie, ale cóż... lubię od czasu do czasu uaktywnić swoją ciemną stronę mocy ), kilka razy spożywałam napoje wyskokowe w miejscach publicznych i mam na sumieniu rzeczy, do których matce nie wypada się przyznawać. Ale dzisiaj nie będę bić się w piersi, wyznawać najgłębiej skrywanych tajemnic i przyznawać do wszystkich win, (nie tych wypitych). Dzisiaj pragnę przyznać się tylko do zafascynowania kryminałami i thrillerami, głównie tych w formie książkowej, ale także tych, przeniesionych na ekran w formie seriali. Wszytko zaczęło się od powieści Ruth Randall "Zabić mandaryna". Historia o inspektorze Wexfordzie, orientalna atmosfera Chin i tajemnice do...

Jesiennie, tęsknie i melancholijnie...

Dni stają się coraz krótsze... wieczory kuszą mnie wspomnieniami, nieprzeczytanymi książkami, nienapisanymi wierszami. Mrok snuje się za oknami podglądając mnie i próbując odgadnąć to moje zamyślenie... Poranki mgliste, chłodne i cierpkie, oddalające wspomnienie gorącego lata i każące mi trwać, bez względu na ten chłód, który dociera do serca... Jesień... dla mnie wiąże się z tęsknotą za ciepłem letnich dni, tęsknotą za magicznymi wieczorami pod rozgwieżdżonym niebem i tą niesamowitą beztroską, lekkością i otwartością, które budzą się pod wpływem gorących promieni słońca. Jesień... to wtedy wiersze wylewają się za mnie zamiast łez... *** Milczę... szelestem liści pod stopami, uciekającymi  z przestrachu, niewiary, niemocy. I staję się milczeniem szelestnym pośród nici pajęczych tkanych z tęsknoty za Tobą. *** Lecieć... niesiona październikowym tchnieniem prosto w Twe ramiona i spaść tak blisko niczym kasztany pod stopy zakochanych. I uni...

Potwory

Wyrosłam z historii o duchach, wampirach i wilkołakach. Nie boję się już ciemności, ani tego, co może czaić się pod łóżkiem, za szafą czy w ciemnym kącie (na tym etapie jest moja córka).  Lubię za to thrillery, mroczne kryminały ... ale dzisiaj nie będzie o książkach, o ostatnio przeczytanych powieściach i literacko-estetycznych uniesieniach. Dzisiaj będzie o potworach, które potrafią nieźle skomplikować życie, zburzyć pieczołowicie budowane poczucie bezpieczeństwa, pozbawić energii życiowej i odebrać nadzieję na to, że kiedyś jeszcze zaświeci słońce... Chcę opowiedzieć o potworach, które tworzymy sami, którymi straszymy innych i które, niekiedy, przejmują nad nami kontrolę. Dorosłość ma to do siebie, że narzuca nam pewne zachowania, a rzeczywistość wymaga od nas odpowiedzialności, siły, zdecydowania i odwagi. A my staramy się za wszelką cenę sprostać tym wszelkim wymaganiom i pokonywać wszystkie trudności. Tylko zapominamy, że gdzieś w środku nas, pod tą skorupą superbohaterów c...

"Prostota" męskości

Nie jestem wojującą feministką, daleko mi do tych szalejących podpalaczek staników, (zwłaszcza, że tę część damskiej garderoby uwielbiam i uważam, że jest ona fantastycznym atrybutem kobiecości, podnoszącym nie tylko biust, ale przede wszystkim poziom seksapilu i pewności siebie). Nie identyfikuję się z grupami radykalnymi w swej wymowie, jeżeli chodzi o rolę płci pięknej w życiu społecznym i politycznym, wychodząc z założenia, że każdy powinien robić to, co kocha, co go uszczęśliwia i daje spełnienie, bez względu na to, co ma między nogami.  Nie chcę być facetem w spódnicy, ale, niestety, czasem bywam. Dlaczego? Powód jest prosty - mężczyznom, których spotykam na co dzień, brakuje... hm, męskości. Tej męskości, przejawiającej się nie w sile fizycznej i wyglądzie (chociaż tutaj można byłoby podyskutować przyglądając się niektórym osobnikom), ale w sposobie postępowania, zdecydowaniu, umiejętności podejmowania decyzji i ponoszeniu ich konsekwencji. Męskości przejawiającej się w byc...

Nie chcę być puzzlem

Lubię iść pod prąd. Nie wiem dlaczego tak mam. Skąd we mnie ta potrzeba podążania tylko mi znanymi ścieżkami? Skąd w mojej głowie tyle myśli niepospolitych i "nieuczesanych", a w ustach tyle słów niepopularnych i szorstkich czasem? Może tak było od zawsze, tylko wcześniej jakoś nie wypadało ujawniać siebie od tej nietowarzyskiej i mało rozrywkowej strony. Będąc wychowywaną na pokorną, ugrzecznioną i cichą osóbkę, stosunkowo niedawno przekonałam się, że taki model zupełnie, ale to zupełnie do mnie nie pasuje, a moja "barania", przekorna i krnąbrna natura stanowi mieszankę, którą trudno innym zaakceptować. Ale dobrze mi z tym. Nie zamierzam być puzzlem pasującym do układanki - idealnym, o gładkiej powierzchni i łagodnym obrysie. Bo bycie puzzlem jest nudne. Ale nie zawsze tak myślałam. Był czas, kiedy pragnienie dopasowania się do otaczającej mnie układanki było tak silne, że robiłam wszystko, żeby się "wpasować". Poczucie przynależności do jakiejś grupy p...

Dziękuję za ten rok

Dzisiaj mija rok od momentu założenia przeze mnie bloga. Czterdzieści trzy wpisy o przeróżnej treści, wymowie i stylistyce, czterdzieści trzy obrazy mojego sposobu postrzegania i interpretowania rzeczywistości. To dla mnie szokujące, że tak szybko minęły te 12 miesięcy... Pamiętam początek - bojaźliwie próby zamknięcia w słowach tego, co kłębi się w głowie, buzuje w sercu i gra w duszy. W tym miejscu pragnę podziękować osobom, które mnie zainspirowały, natchnęły i dały mobilizującego kopniaka, do tego, żeby się odważyć na stworzenie tego miejsca: Katarzynie Grzebyk za słowa wsparcia, zachęty i otuchy - Kasiu, dziękuję Ci za nieustającą inspirację, mobilizację i możliwość obcowania z  Twoim blogiem; Karolinie za właściwy impuls, dzięki któremu dopuściłam do siebie myśl o założeniu bloga, za rozmowy, dzięki którym powstało wiele wpisów; Ewelinie za wskazówkę, by w tekstach było więcej mnie i Madzi za nieustające wsparcie. Bez tych kobiet nie byłoby Dynamiki Myśli. Nie odważyłabym...

Bo to taka silna kobieta jest...

Mocowanie się z życiem wychodzi jej perfekcyjnie. Każda jej rola, począwszy od matki, żony, przyjaciółki, siostry czy pracownicy zasługuje na Oskara. Życiowe zakręty pokonuje niczym Kubica, a kiedy się rozpędzi w ogarnianiu swoich, i nie tylko swoich, spraw, nikt i nic nie jest w stanie jej zatrzymać. W jednej chwili potrafi zapanować nad chaosem w mieszkaniu, przyrządzić obiad, odebrać kilka telefonów, pomóc dziecku w zadaniu, znaleźć klucz francuski, a przy tym jest uśmiechnięta i kobieca. Nie pozwala sobie na to, by w jej, ciągle zajętej, głowie zagnieździły się jakieś złe myśli, zwątpienie, czy uczucie zniechęcenia. A jeszcze do tego potrafi cieszyć się z małych rzeczy, doceniać to, co dało jej życie i zarażać optymizmem. No po prostu superwomen, chodzący perfekcjonizm... Jednym słowem, mamy przed sobą silną kobietę. Otoczenie zachwyca się jej zaradnością, umiejętnościami. Goście chwalą porządek w mieszkaniu i zastanawiają się w jaki sposób można pogodzić pracę, dom, dziecko, swoj...