Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dlaczego moje wiersze są smutne?

Wczoraj dostałam maila i takie oto słowa  ukazały się moim oczom:  "Przeczytałam Pani wiersze i jestem zasmucona, mało w nich radości, dużo pesymizmu, a przecież jest Pani  wspaniałą dziewczyną, urodziwą, córeczka jest śliczna, jest pani młoda/ bardzo zazdroszczę/ dlatego proszę o wiersz pełen dobrych myśli,  całe te trudne życie przed Panią, jutro będzie TEN DOBRY DZIEŃ!!"  Ich autorka (Pani Danusiu, dziękuję za temat do kolejnego wpisu i jednocześnie przepraszam za posiłkowanie się Pani słowami) poruszyła dosyć osobliwy aspekt: jak postrzegają mnie Ci, którzy czytają moje wpisy, a zwłaszcza te, w których pokazuję  moją liryczną naturę? Pomijam tu kwestie urodziwości  (rzecz gustu) młodości  (mam już swoje lata) i posiadania ślicznej córeczki (to oczywista oczywistość), ale skupiłam się na obrazie mojej osoby, który chcąc czy nie chcąc, tworzy się w głowach odbiorców moich tekstów.  Przyjrzałam się tym moim wierszom okiem potencjalne...

Poezją w listopadową mgłę

Ostatni mój wpis był doprawiony zbyt dużą ilością uszczypliwości... Ale nie będę się tłumaczyć i usprawiedliwiać. Napisałam, o tym, co leżało mi na sercu i uwierało myśli.  Dzisiejszy zaś dzień nastroił mnie lirycznie, ale też melancholijnie. To chyba przez tę mgłę za oknem...  *** Odkurzyłam z niedopowiedzeń myśli moje, przetarłam zamglone mrzonkami oczy, wywabiłam z umysłu plamy wspomnień, zdezynfekowałam serce... - jesienne porządki po lecie z Tobą  na horyzoncie. *** Tkam codzienność ze słodko-gorzkich wspomnień, rozwijam całun zapomnienia, by otulić Twój obraz, a potem rozdrapuję  rany i chcę wrócić do początku... do dnia, w którym zapragnęłam dotknąć Cię  myślami. *** Ślady Twych słów  w mojej głowie, jaskrawe migawki przelotnych spojrzeń, nic nie mówiący uśmiech  i jeszcze wspomnienie pragnienia, o którym nie mogę zapomnieć -  to kokon,  w którym przeczekam d...

Maskotki i ozdóbki

Natchnienie do dzisiejszego wpisu przyszło nagle. Buchnęło niczym wiosna i nie pozwoliło na odsunięcie tego tematu, na przyklejenie karteczki "na jutro" i zajęcie się tym, czym chciałam się podzielić w ten listopadowy czas. Ale nie, będzie inaczej, wbrew szarości, melancholii, Będzie o kolorowych maskotkach, misternych ozdóbkach czyli o tym, co sprawia, że nasze życie jest bardziej kolorowe i "przytulaśne". A przynajmniej, takim się wydaje na pierwszy rzut oka. Codzienne przebywanie w towarzystwie homo sapiens jest doświadczeniem niezwykle wartościowym i pouczającym. Mimo moich 35 lat, każdego dnia potrafi mnie coś zaskoczyć, zdziwić i sprawić, że z nagłego zdumienia moje oczy robią się okrągłe niczym spodki . Niby dobrze. Bo skoro jest mnie coś jeszcze w stanie zadziwić to znaczy, że nie zramolałam doszczętnie, a mój mózg potrafi zadziwić się nad istnieniem nieprzewidzianych zdarzeń, nad niezbadanymi i zaskakującymi kolejami losu, a przede wszystkim nad osobliwoś...

Moja przeszłość kryminalna

Jak zacząć to moje wyznanie? Jak mam przyznać się do mojej kryminalnej przeszłości? Bo ja w sumie to taka grzeczna dziewczyna jestem... Byłam, wprawdzie, kilka razy na koncercie zespołu Behemoth i bawiłam się rewelacyjnie (czyn ten, w obliczu atakujących z każdej strony, dobrych zmian, może być odebrany nader negatywnie, ale cóż... lubię od czasu do czasu uaktywnić swoją ciemną stronę mocy ), kilka razy spożywałam napoje wyskokowe w miejscach publicznych i mam na sumieniu rzeczy, do których matce nie wypada się przyznawać. Ale dzisiaj nie będę bić się w piersi, wyznawać najgłębiej skrywanych tajemnic i przyznawać do wszystkich win, (nie tych wypitych). Dzisiaj pragnę przyznać się tylko do zafascynowania kryminałami i thrillerami, głównie tych w formie książkowej, ale także tych, przeniesionych na ekran w formie seriali. Wszytko zaczęło się od powieści Ruth Randall "Zabić mandaryna". Historia o inspektorze Wexfordzie, orientalna atmosfera Chin i tajemnice do...

Jesiennie, tęsknie i melancholijnie...

Dni stają się coraz krótsze... wieczory kuszą mnie wspomnieniami, nieprzeczytanymi książkami, nienapisanymi wierszami. Mrok snuje się za oknami podglądając mnie i próbując odgadnąć to moje zamyślenie... Poranki mgliste, chłodne i cierpkie, oddalające wspomnienie gorącego lata i każące mi trwać, bez względu na ten chłód, który dociera do serca... Jesień... dla mnie wiąże się z tęsknotą za ciepłem letnich dni, tęsknotą za magicznymi wieczorami pod rozgwieżdżonym niebem i tą niesamowitą beztroską, lekkością i otwartością, które budzą się pod wpływem gorących promieni słońca. Jesień... to wtedy wiersze wylewają się za mnie zamiast łez... *** Milczę... szelestem liści pod stopami, uciekającymi  z przestrachu, niewiary, niemocy. I staję się milczeniem szelestnym pośród nici pajęczych tkanych z tęsknoty za Tobą. *** Lecieć... niesiona październikowym tchnieniem prosto w Twe ramiona i spaść tak blisko niczym kasztany pod stopy zakochanych. I uni...

Potwory

Wyrosłam z historii o duchach, wampirach i wilkołakach. Nie boję się już ciemności, ani tego, co może czaić się pod łóżkiem, za szafą czy w ciemnym kącie (na tym etapie jest moja córka).  Lubię za to thrillery, mroczne kryminały ... ale dzisiaj nie będzie o książkach, o ostatnio przeczytanych powieściach i literacko-estetycznych uniesieniach. Dzisiaj będzie o potworach, które potrafią nieźle skomplikować życie, zburzyć pieczołowicie budowane poczucie bezpieczeństwa, pozbawić energii życiowej i odebrać nadzieję na to, że kiedyś jeszcze zaświeci słońce... Chcę opowiedzieć o potworach, które tworzymy sami, którymi straszymy innych i które, niekiedy, przejmują nad nami kontrolę. Dorosłość ma to do siebie, że narzuca nam pewne zachowania, a rzeczywistość wymaga od nas odpowiedzialności, siły, zdecydowania i odwagi. A my staramy się za wszelką cenę sprostać tym wszelkim wymaganiom i pokonywać wszystkie trudności. Tylko zapominamy, że gdzieś w środku nas, pod tą skorupą superbohaterów c...

"Prostota" męskości

Nie jestem wojującą feministką, daleko mi do tych szalejących podpalaczek staników, (zwłaszcza, że tę część damskiej garderoby uwielbiam i uważam, że jest ona fantastycznym atrybutem kobiecości, podnoszącym nie tylko biust, ale przede wszystkim poziom seksapilu i pewności siebie). Nie identyfikuję się z grupami radykalnymi w swej wymowie, jeżeli chodzi o rolę płci pięknej w życiu społecznym i politycznym, wychodząc z założenia, że każdy powinien robić to, co kocha, co go uszczęśliwia i daje spełnienie, bez względu na to, co ma między nogami.  Nie chcę być facetem w spódnicy, ale, niestety, czasem bywam. Dlaczego? Powód jest prosty - mężczyznom, których spotykam na co dzień, brakuje... hm, męskości. Tej męskości, przejawiającej się nie w sile fizycznej i wyglądzie (chociaż tutaj można byłoby podyskutować przyglądając się niektórym osobnikom), ale w sposobie postępowania, zdecydowaniu, umiejętności podejmowania decyzji i ponoszeniu ich konsekwencji. Męskości przejawiającej się w byc...